Jak Kanonierzy znów się potknęli, a gol Erlinga Haalanda zacieśnił wyścig o mistrzostwo Premier League
Erling Haaland w niedzielę na Etihad Stadium dramatycznie przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Koszulka Manchester City dla dzieci. Jego bramka w drugiej połowie zapewniła drużynie Pepa Guardioli zwycięstwo 2:1 nad Arsenalem, co w środę da im szansę na objęcie prowadzenia w Premier League.
Wspaniały solowy gol Rayana Cherkiego dał City prowadzenie, które szybko zostało zniwelowane przez błąd Gianluigiego Donnarummy. Gdy Arsenal odzyskiwał siły w zaciętym meczu, Haaland zadał cios, który można by uznać za śmiertelny dla Kanonierów w dążeniu do pierwszego tytułu od 2004 roku. To zwycięstwo po prostu zapewniło gospodarzom remis z Arsenalem, jeśli wygrają zaległy mecz. Jeśli obie drużyny wygrają od tego momentu, o tytule Premier League zdecyduje różnica bramek.
A jeśli dzisiejsze starcie ma jakiekolwiek znaczenie, obie drużyny mogą nadal zadawać sobie ciosy z dystansu w nadchodzących tygodniach. Szum medialny ledwo wystarczał na magnetyczny początek na Etihad Stadium. David Raya zachwiał się i miał ogromne szczęście, że jego wybicie odbiło się od Erlinga Haalanda i na chwilę zapewniło bezpieczeństwo. Nie trwało to długo, ponieważ City w pierwszych pięciu minutach oblegało bramkę Arsenalu. Cherki znalazł miejsce po lewej stronie pola karnego, ale Gabriel wyskoczył wystarczająco szybko, by odbić jego strzał i trafić w słupek.
Arsenal zdawał się przetrwać tę początkową burzę i przesuwał piłkę dokładnie tam, gdzie chcieli ją zająć. Brakowało im jednak zawodnika, który potrafiłby przebić się przez ostatnie linie i stworzyć coś magicznego. Być może tylko jeden człowiek był w stanie to zrobić.
Kiedy Matheus Nunes wyprzedził Eberechi Eze i wybił piłkę, ta wpadła w ręce Cherkiego. Mimo to, między nim a bramką znajdowała się najlepsza obrona w kraju. Mimo to Cherki minął Piero Hincapie i Gabriela z lekkim szarpnięciem i draśnięciem, spokojnie przetoczył piłkę wzdłuż linii bramkowej Rayi prawą nogą.
Od błyskotliwego do zaskakującego, prowadzenie City trwało zaledwie 34 sekundy po wznowieniu gry. Ciężkie dotknięcie Gianluigiego Donnarummy wystarczyło, by Kai Havertz poczuł się zachęcony, Niemiec rzucił się na piłkę i skierował ją do siatki. W tej dwuminutowej akcji mecz stał się niezapomniany. Nie był to lepszy mecz tylko dzięki jego doskonałości, ale czasami pomimo niej. Na każdy szybki rajd przypadał poślizg w idealnej pozycji. To był mecz współczesnej Premier League, pełen drugich piłek, stałych fragmentów gry i pojedynków jeden na jednego. W jednej chwili grzmot, w drugiej pewność siebie.
W miarę upływu czasu wydawało się, że City coraz częściej stosowało tę drugą taktykę, umacniając swoją pozycję w ostatniej tercji boiska i wykorzystując luki w znakomitej defensywie tego sportu. Haaland trafił w słupek, Jeremy Doku testował ukaranego żółtą kartką Cristhiana Mosquerę, broniąc się w każdej walce. Presja wydawała się nie do zniesienia, dopóki Gabriel Martinelli nie przełamał jej przechwytem.
Arsenal z werwą przeprowadził kontratak. Czy podanie Martina Odegaarda przesunęło Kaia Havertza o cal za szeroko, dając Donnarummie szansę na naprawienie wcześniejszego błędu? Tylko on będzie wiedział. Ostatecznie ani on, ani Eberechi Eze nie zdołali skierować piłki do bramki po dobitce. Chwilę później strzał Eze’a trafił w ten sam słupek, w który trafił Cherki.
Wydawało się, że to był moment Arsenalu, ale Martinelli był zbyt lekkomyślny w dążeniu do celu. Szarżując w górę pola, zostawił przestrzeń, w którą wbiegł Nico O’Reilly. Od tego momentu prawa strona Kanonierów walczyła o piłkę, a gdy kolejni zawodnicy rzucali się, by załatać luki, Haaland znalazł się w odosobnieniu z Gabrielem, powstrzymując potężnego Brazylijczyka i przyjmując koziołkującą piłkę z mocą i precyzją.
Na 25 minut przed końcem Koszulka Arsenal dla dzieci wyglądał na przygnębionego, tytuł wydawał się wymykać im się z rąk, ale na chwilę się otrząsnęli. Strzał głową Gabriela z bliskiej odległości został zablokowany przez Nico O’Reilly’ego, a genialna obrona ostatniego zawodnika przez odchodzącego kapitana City, Bernardo Silvę, powstrzymała Havertza przed przebiciem się przez bramkę. Nie udało im się jednak utrzymać takiej intensywności, a emocje sięgały zenitu. Gabriel z pewnością może się cieszyć, że Anthony Taylor uznał jego szturchnięcie w kierunku Haalanda, gdy obaj zderzyli się głowami, za co otrzymał jedynie żółtą kartkę.
Ich rajd nie trwał wystarczająco długo i między strzałem Eze a ich kolejną próbą minęła 23 minuta. Havertz ominął nieco zbyt mocno genialne dośrodkowanie Leandro Trossarda i skierował piłkę nad poprzeczkę Donnarummy. I tym sposobem tytuł mógł zdobyć każdy.




